Uwaga na kupę

Co prawda fakt, że robi się cieplej cieszy wszystkich, ale mniej przyjemne jest to, co zobaczymy pod hałdami śniegu. Uważajmy więc i patrzmy pod nogi.

Odwilż cieszyłaby bardziej, gdyby nie fakt, że jak co roku spod śniegu wyłonią się stosy psich odchodów. Dopóki miasto przykryte jest warstwą śniegu, nie widać problemu, ba, Warszawa wydaje się pięknie przystrojone białym puchem. Sytuacja diametralnie zmienia się po odwilży.

Obserwując warszawiaków chodzących ze spuszczoną głową mogłoby się wydawać, że cierpią na sezonową depresję. Wrażenie jest jednak mylne. Po prostu uważnie obserwują chodnik, by nie wdepnąć w psią kupę. Chwila dekoncentracji może kosztować długotrwałe manipulacje przy podeszwie buta zanieczyszczonej psimi odchodami. Właściwie to trudno znaleźć taką dróżkę czy alejkę w którymkolwiek parku, która nie straszyłaby widokiem licznie zgromadzonych psich kup.

Zmęczeni ciągłym wpatrywaniem się w chodnik chętnie patrzymy już nawet na graficiarskie impresje umieszczone w tak prozaicznych miejscach jak śmietniki. Prawie zachwycamy się tym widokiem – wszystko, byle choć na chwilę zapomnieć o czyhającym na chodniku niebezpieczeństwie i konieczności ciągłej obserwacji terenu.

Ta chwila rozprzężenia uwagi nie skończy się jednak prawdopodobnie dobrze. Koniec końców mimo wszystkich starań wkraczamy w psie odchody. Teraz już tylko trzeba znaleźć patyk, którym wyczyścimy buta oraz kałużę lub trochę śniegu by oczyścić podeszwę. I trzeba jeszcze przekonać samego siebie mimo odczuwanej złości, że nic się nie stało, że nic nie szkodzi. Przecież to normalne.

Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.