Sposoby na psią kupę

Czytelnicy gazet mają swoje pomysły, jak walczyć z trwającym cały rok, ale pojawiającym się zwłaszcza po zimie w całej okazałości problemem psich kup. Jednym z takich pomysłów jest stosowanie mandatów i zatrudnienie kontrolerów, którzy sprawdzaliby, którzy właściciele psów uchylają się od obowiązku sprzątania po swoich pupilach. Poniżej kilka opinii czytelników „Gazety”.

Pani Ewa opisuje jak z problemem psich odchodów zalegających na placach, chodnikach i trawnikach walczy się w Hiszpanii. Opisuje siebie jako osobę bardzo przyjazną tym czworonożnym przyjaciołom człowieka, ale niewierzącą, że stanie się cud i właściciele psów, którzy dotychczas ignorowali konieczność sprzątania, nagle ochoczo zabiorą się do pracy. W związku z tym proponuje radykalne kroki, tak jak miała okazję zaobserwować w Hiszpanii.

Pani Ewa w ubiegłym roku była na wakacjach w hiszpańskim kurorcie i miała okazję zaobserwować, że tam psie „niespodzianki” usuwane są natychmiast jak tylko się pojawią. Zastanawiała się, dlaczego. Okazało się, że Hiszpanie po prostu wola nie ryzykować, że zapłacą 200 euro kary.

Pan Piotr zwraca z kolei uwagę, że nawet gdy właściciele psów są jak najbardziej przekonani do słuszności i konieczności usuwania odchodów pupila z przestrzeni publicznej i są wyposażeni we wszelkie niezbędne akcesoria, to przeszkodą może być brak stosownych koszy. Oczywiście pan Piotr nie mówi o ścisłym centrum, tylko pozostałych o rejonach miasta. Stąd gorący apel pana Piotra do osób, w gestii których leży zainstalowanie koszy na psie odchody, żeby zostały one zamontowane i żeby ich brak nie zniechęcał osoby, które czują odpowiedzialność za pupila.

Pani Joanna bardzo liczy na zmianę nawyków osiedlowych psiarzy. Opisuje, że miejsce, w którym mieszka (ulica Do Wilgi) jest bardzo chętnie uczęszczane ze względu na piękne położenie przy rzece, przy której można pospacerować po deptaku. Pani Joanna denerwuje się, że w psie kupy wdeptują biegające dzieci, co zdecydowanie psuje maluchom zabawę nie wspominając o zagrożeniu dla ich zdrowia. Dodatkowo porusza temat wandalizmu wśród mieszkańców osiedla, którzy zdewastowali świeżo zawieszony kosz na psie odchody. O ile już wcześniej nikt ze spacerujących z psami po osiedlu nie wydawał się chętny do zbierania kup pupila o tyle sytuację pogarsza brak koszy i niszczenie tych, które zostaną zainstalowane przez odpowiednie służby.

Pani Joanna mimo rozgoryczenia zaistniałą sytuacją nie zniechęca się i w dalszym ciągu liczy na zmianę przyzwyczajeń i mentalności właścicieli psów. Proponuje stosowanie akcji promujących dbanie o okolicę i estetykę miejsc, z których korzystamy poprzez sprzątanie po psach. Najlepiej w formie happeningów, informacji na billboardach, w miejscach, do których zaglądają właściciele psów, czyli na przykład w sklepach zoologicznych.

Pani Jolanta także jest zwolenniczką mandatów wlepianych właścicielom psów, którzy sami z siebie nie czują potrzeby posprzątania po pupilu. Kontrolerzy spacerujący po mieście, najlepiej w tych miejscach, o których wiadomo, że są często uczęszczane przez właścicieli psów wyprowadzających swoich podopiecznych na spacer. Pani Jolatna mówi, że pracuje w hotelu i niejednokrotnie po prostu wstydzi się, gdy hotelowi goście mówią, że co prawda Kraków jest piękny, ale sytuacja na chodnikach i trawnikach znacznie umniejsza jego urok.

Pan Jakub z kolei podaje konkretne przykłady miejsc, gdzie poziom zabrudzeń publicznej przestrzeni psimi odchodami osiągnął jego zdaniem szczyt. Dodatkowo porusza jeszcze inną kwestię – fakt, ze na trawnikach jest mnóstwo szkła, co stanowi zagrożenia zarówno dla ludzi jak i dla czworonogów.

Panią Ewę, panią Joannę, pana Piotra, panią Jolantę i pana Jakuba poruszyła kwestia zabrudzonego psimi odchodami Krakowa. Pozostaje życzyć miastu, by także właściciele psów, którzy nie sprzątają przestali udawać, że nie ma żadnego problemu, a psia kupa na trawniku nie jest dla nikogo kłopotem.

Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.