Problem psiej kupy w Trójmieście

Gdańska Straż Miejska zachęca mieszkańców, by informowali o tych przypadkach, w których właściciele psów nie sprzątają po swoich czworonogach. Straż zamierza ich karać mandatami.

W Trójmieście tylko zarejestrowanych psów jest 100 tysięcy, można się domyślać, że tych niezarejestrowanych jest kilka lub kilkanaście razy więcej. Psia kupa jest więc naprawdę gigantycznym problemem. Wystarczy zajrzeć do Internetu, by poczytać jak bardzo kłopot ten irytuje i brzydzi mieszkańców Trójmiasta. W psie kupy wtykano już flagi oraz pokazywano w filmach, jak absurdalnym jest problemem. Wielu z nas z pewnością pamięta scenę, w której Adaś Miauczyński kucał pod oknem niesprzątającej po psie kobiety by pokazać jej, że nie ma różnicy między ludzką a psią kupą.

Straż Miejska w Gdańsku nie zamierza przyglądać się problemowi z założonymi rękoma i zachęca do zgłaszania o pozostawionych przez właścicieli psów kupach. Jest to wykroczenie jak każde inne i powinno być surowo potraktowane, skoro inne sposoby na walkę z psią kupą zawodzą. Okazuje się, że strażnik wcale nie musi przyłapać na gorącym uczynku osobę zaniedbującą obowiązek sprzątania po czworonogu. Wystarczy, że zgłaszający złoży stosowne w tych okolicznościach zeznanie.

A jeśli właściciel zaprzeczy, że takie wydarzenie miało miejsce sprawa zostanie przekazana do sądu grodzkiego, o ile zgłaszający zdecyduje się przedstawić swoją relację ze zdarzenia także przed sądem.

W opinii Straży Miejskiej sposób, który proponują działa bardzo dobrze. Gdańszczanie zgłaszają niesprzątnięte kupy i przypadki wyprowadzania psów bez smyczy lub bez kagańca. Straż czasami tylko poucza, ale często karze mandatem. Na terenie Trójmiasta mandat wynosi od dwustu do pięciuset złotych. Są to oczywiście kwoty poważnie nadszarpujące domowy budżet, ale nie tak drastyczne jak na przykład w Genewie, gdzie kara pieniężna za pozostawienie odchodów psa w miejscu publicznym może nawet wynosić równowartość ośmiu tysięcy złotych.

Mieszkańcy Trójmiasta uważają, że wysokie mandaty są rozwiązaniem problemu psich odchodów zaśmiecających publiczną przestrzeń. Irytuje ich bowiem fakt, że wchodzą w kupy butami, wjeżdżają rowerami lub wjeżdżają kółkami wózka, gdy wybiorą się na spacer z małym dzieckiem. Grozę budzi natomiast fakt, że kontakt z odchodami psów mogą też mieć dzieci, które lubią przecież zbierać z ziemi różne „skarby” typu blaszki, kamyczki, drewienka. A niestety duże jest prawdopodobieństwo, że rzeczy te ubrudzone są psimi odchodami. Mieszkańcy Gdańska, Gdyni i Sopotu życzyliby sobie po prostu by właściciele czworonogów przestrzegali przepisów prawa, które zobowiązują przecież do sprzątania po pupilach.

Poszczególne miasta Trójmiasta w różny sposób radzą sobie z problemem psiej kupy. W Gdyni ruszyła akcja pod hasłem "Pies w wielkim mieście", na którą miasto zamierza wydać aż 300 tysięcy złotych. W ramach kampanii powstała strona internetowa, w mediach zamieszczane są reklamy, a w mieście ustawiono około 200 dystrybutorów z pakietami higienicznymi. W Gdańsku i Gdyni otwarto z kolei kilka wybiegów dla psów.

Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.