Kupa psa siedliskiem chorób

Kupa niejedno ma imię. Można ją nazywać bobkiem, kałem lub stolcem, jednak jakbyśmy jej nie nazwali, nie zmienia to faktu, że jest siedliskiem chorób i bakterii. Przeraża fakt, że dziennie na krakowskich trawnikach zostaje aż sześć ton tych małych bomb biologicznych.

Nie wiadomo ile dokładnie psów znajduje się w Krakowie. Rejestrowane są bowiem tylko psy rasowe, których w Małopolsce jest 4 tysiące. Z tego zastępca przewodniczącego krakowskiego Związku Kynologicznego wysuwa wniosek, że czworonogów bez rodowodu jest kilka lub kilkanaście razy więcej.

Dalsze obliczenia muszą uwzględniać częstotliwość załatwiania potrzeb fizjologicznych przez czworonoga. W ten sposób można dojść do liczby psich kup zalegających zdaniem Sanepidu na chodnikach, trawnikach i w parkach wielkich miast. Według tych obliczeń Warszawę szpeci 16 tysięcy ton, a Kraków 6 tysięcy ton psich odchodów.

Psia kupa poza nieestetycznym wyglądem charakteryzuje się także szkodliwością dla zdrowia. Oczywiście nie wtedy, gdy wdepniemy w odchody – wtedy ucierpi raczej nasze obuwie, a my mocno się zdenerwujemy. Rzecznik Krakowskiego Sanepidu zwraca jednak uwagę, że w kale znajdują się bakterie i pasożyty, które szczególnie szkodliwe stają się, gdy kupa wyschnie i jest rozwiewana przez wiatr. Tak więc parki, gdzie chętnie udają się właściciele psów niesprzątający odchodów po swoich pupilach to złe miejsce do zabawy dla dzieci.

Najgorszym momentem jest koniec zimy i początek wiosny. Topniejący śnieg odsłania psie kupy, co w połączeniu z ludzką osłabioną po zimie odpornością przekłada się na wzrost zachorowań w wyniku kontaktu z pierwotniakami przenoszącymi toksoplazmozę, bakteriami wywołującymi salmonellę, jajami tasiemca i pasożytami powodującymi groźną toksokarozę. Te wszystkie dolegliwości nie groziłyby przeciętnemu przechodniowi, gdyby właściciele psów zadbali o natychmiastowe posprzątanie po swoich czworonogach.

Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.