Czy powstaną parki dla psów?

Radni płockiego PSL chcą, aby na osiedlach powstawały miejsca, gdzie psy mogłyby swobodnie biegać i robić kupy gdzie im się podoba. Co prawda właściciel i tak byłby odpowiedzialny za uprzątnięcie po pupilu, ale miejsce byłoby ogrodzone i przeznaczone specjalnie dla czworonogów.

Tak jak Don Kichot walczył z wiatrakami, tak z nakładem dużych sił acz niestety nieskutecznie Płock walczy z psimi kupami. Nic nie dają wysokie mandaty, w których pokładano naprawdę dużą nadzieję. Okazuje się, że łatwiej właścicielom czworonogów sięgnąć do portfela niż schylić się po psią kupę. Pojemniki na psie odchody wraz z ogólnie dostępnymi foliowymi woreczkami także nie przyniosły oczekiwanego skutku – mieszkańcy Płocka dewastowali kosze i zabierali torebki. W sklepach zoologicznych natomiast klienci kupują wszystko, oprócz zestawów do zbierania psich odchodów. W związku z tym sytuacja nie jest wesoła dla zwykłego pieszego.

Radna płockiego PSL - pani Szczytniewska jednak się nie poddaje i nadal poszukuje skutecznego sposobu walki z psimi zabrudzeniami szpecącymi miasto. W swojej interpelacji wnioskuje o wyznaczenie terenu, gdzie psy mogłyby być wyprowadzane. Argumentuje, że skoro istnieją obszary, gdzie psy mają zakaz wstępu, tak powinny istnieć strefy wyznaczone specjalnie dla nich. Teren dla psów miałby być otoczony siatką, wyposażony byłby w pojemniki na psie kupy i akcesoria do zbierania psich odchodów. Pani radna podkreśla, że należy się taki teren mieszkańcom, którzy są właścicielami psów i tak jak inni obywatele płacą podatki, a dodatkowo także płacą podatek za swojego czworonoga.

Pani radna pytania, jak wpadła na taki pomysł mówi, że wyniknął on z rozmów z płocczanami o ich potrzebach. Właściciele psów chcą dla swoich czworonogów jak najlepiej – chcą, by się wybiegały i wróciły do domu już bez nadmiaru energii, jednak nie ma w Płocku miejsc, gdzie byłoby to możliwe bez łamania prawa. Jest już nawet pomysł, gdzie mógłby powstać ten swego rodzaju „psi park” - na Podolszycach i w obrębie Starego Miasta. Zależnie od tego, jak się sprawdzi, takie tereny mogłyby powstawać także w innych częściach miasta.

Radna oczyma wyobraźni widzi, jak każda spółdzielnia wydziela na potrzeby psów chociażby mały placyk. Uważa, że nie będzie z tym zbyt dużego kłopotu, a mogą pojawić się wymierne rezultaty w postaci czystszych przestrzeni wokół bloków i oczywiście wolnych od kup trawników i chodników. Jej zdaniem warto także na przyszłość planować strefy tylko dla psów już na etapie projektowania przestrzeni przy okazji powstawania nowego osiedla, tak jak obecnie ma to miejsce z placami zabaw dla dzieci.

Spółdzielnie uważają, że pomysł radnej to ciekawe rozwiązanie problemu psich zanieczyszczeń. Na spotkaniach z mieszkańcami często władze spółdzielni mieszkaniowych dyskutują o tym, jak poradzić sobie z niefrasobliwymi właścicielami psów i fatalnymi skutkami ich zaniedbań w postaci licznych kup zalegających trawniki i chodniki. Oczywiście z takich terenów właściciele też mieliby obowiązek sprzątać po swoim pupilu, gdyż inaczej psia strefa po jakimś czasie nie tylko nie nadawałaby się do użytku, ale także do przechodzenia obok niej.

Kilka miast w Polsce już dysponuje specjalnie wyznaczonymi miejscami, w których właściciele psów mogą spuszczać swoich podopiecznych ze smyczy i obserwować ich radosną zabawę bez obaw, że ktoś im zwróci uwagę lub ukarze mandatem. W Łodzi już w 2005 roku otwarto „psi park”, który wyposażono w dodatkowe drabinki do wspinania się i koła do przeskakiwania. Park wyekwipowano w liczne pojemniki na psie odchody i specjalną piaskownicę, w której zastosowano zabezpieczenia, dzięki czemu psie kupy nie zanieczyszczają gruntu. Łódzki park kosztował 50 tysięcy złotych, powstał na obszarze 800 metrów kwadratowych i utworzono go w ramach akcji Urzędu Miasta "Posprzątaj, to nie jest kupa roboty". Czy jednak w Łodzi jego istnienie ograniczyło problem psich kup? W pewnym sensie tak. Zastępca rzecznika prasowego łódzkiego magistratu uważa, że co prawda park jest chętnie odwiedzany przez właścicieli psów, ale pada też niestety ofiarą wandali. W Łodzi liczą na rozwój społecznej świadomości i na to, że z czasem ustaną akty wandalizmu.

W Płocku interpelacja radnej PSL będzie dopiero rozpatrywana. Pozostaje mieć nadzieje, że radni wykrzeszą z siebie trochę zapału do pomysłu koleżanki i podejmą jakieś wiążące decyzje w tej jakże istotnej i budzącej emocje mieszkańców miasta sprawie. Być może dyskusja radnych nad problemem psich kup przełoży się na bardziej skuteczne rozwiązania niż pojemniki na psie odchody i rzeczywiście powstaną tereny specjalnie wyznaczone dla psów, chociażby po to, żeby zobaczyć jak takie rozwiązanie funkcjonuje w praktyce i czy przyjmie się w płockim społeczeństwie.

Komentarze

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.